Przede wszystkim Księżyc i Słońce

Przede wszystkim Księżyc i Słońce

×

W tym tekście chcę dać Ci sposób na pewne poznanie całej rzeczywistości. Zaczynając od wstępu, powiem, że:

Nie mam zupełnie pomysłu co pisać tak stricte o alchemii. Bardzo się swego czasu praktyczną pracą zająłem i metafizyczne rozważania nie są teraz mi tak bliskie. Chodziło o to kiedyś, by mówić o rzeczach mym zdaniem niezwykłych. Jednak, gdy doświadcza się ich na co dzień, przestają być czymś niecodziennym. Stają się twardą materią świata.

W związku z tym przychodzi mi do głowy taki pomysł. Zaczynam pisać o tym, co spostrzegłem, że wynika z nauki alchemii.

Uśmiechnięty rumianek

A w gruncie rzeczy wynika z niej pewna uważność. Zdaje się ona również warunkiem wstępnym do rozpoczęcia zajmowania się nią. Trzeba wpierw zacząć spostrzegać te drobne rzeczy w świecie, które Isaac Newton czy też Carl Jung próbowali przekazać w swych pracach. Zobaczmy, że sami zawsze byli w pewnym momencie rozumienia, ich myśli znajdowały się zaś w jakiejś chwili. Pisząc coś chcieli przekazać, jednak kto nie czytałby ich prac, sam czyta je z własnej perspektywy.Co do niektórych możemy uważać, że mają znaczną myśl do przekazania. Alchemik jednak w pewnym momencie, właśnie poprzez trening uważności, zauważyć może, że w rzeczywistości te jego myśli…

Przemian blog, introspekcja

odbiają się w nim samym. Sprawa jest prosta – rzeczy zawsze widzimy z jakiejś perspetywy. Ta perspektywa jest naszą wyjątkową perspektywą, która zawsze odnosi się do czasu, naszej tożsamości, stanu wiedzy, przekonań o świecie (i kwadrytysiąclardów innych głupotek). Jednak patrząc w głąb siebie zobaczmy, że są tam w środku 4 żywioły, o których wiemy wszyscy. Mamy w sobie tafle Wody, na której rozchodzą się fale. I te wszystkie fale rozchodzą się tak samo, w tej samej Wodzie. Dlatego, że jest Jedna Woda. To dlatego, że jest to archetypiczna Woda, z której wywodzi się każda inna woda. To nasza Idea wody. Woda.

W zupełnej ciszy, nie poruszana podmuchami powietrza (czyli?), działaniem grawitacji dąży do utrzymania zupełnie równej powierzchni. Tę możemy zauważyć, gdy… wyciszamy się. Pogrążamy się w zupełnej ciszy. Usuwamy z głowy wszelkie myśli. Żegnamy się z komentującym głosem i po prostu widzimy świat. Nasz wzrok dociera wtedy do czegoś, co możemy nazywać braną (co zdaje się nosić również nazwę archeusu). To amalgamat, w którym ziemia (czyli?) miesza się z tą właśnie wodą. To miejsce, gdzie nasze myśli mieszają się z materialnym światem. Cisze tryby Maszyny, w której danej jest nam żyć.

I w tej zupełnej ciszy, mając do dyspozycji całą nieskończoność, mogąc w wyobraźni cokolwiek chcesz stworzyć (dlaczego nie myślisz teraz o nasturcjach?), możemy zacząć zauważać, jak za sprawą oddziaływania świata na nas odginamy się i falujemy. A falujemy wszyscy tak samo. Wszystkich nas dotyka jedna grawitacja i przestrzeń. Jest wokół nas Jedna Rzecz. Wszyscy jesteśmy w jednym miejscu. I wszyscy mamy w środku to samo. Mieszankę zmysłów z rozumem, która przez ręce (i nie tylko) rozbrzmiewa melodią w Eterze. Pomyśleć tylko skąd pochodzą nasze wyobrażenia…

I jak mówiłem tutaj wszystko, urywam tutaj myśl. Nie ukrywam, że mam w tym pewien plan, który być może uda mi się ukazać, może przez mą fuszerkę pozostanie niezauważony. Jednak do rzeczy.

Alchemiczna rycina - Sol, Luna i Terra

z: — dopisze później —

Spójrzmy na tę rycinę. Sol stoi naprzeciwko Luny. Ta ręką wskazuje na brzeg zbiornika wodnego. Na jego powierzchni unosi się statek. U ich stop kogut goni kurę. Niebo jest zachmurzone. Nad statkiem przelatują ptaki. Więcej detali nie będę teraz wymieniał (bo i tak nie wszystkie teraz będziemy analizować ;) ).

Co mówi nam ten obrazek? Porzućmy w pierwszej kolejności wiedzę niewywiedzioną z codziennych obserwacji. Pozostańmy przy elemencie interpretacji dostępnemu każdemu. Wiemy, że:

  • Słońce oświetla Księżyc i Ziemię
  • Księżyc steruje pływami wód
  • Pierwiastek męski i żeński pozostają w nierozłącznej relacji
  • Okręt kierowany jest sterem
  • Prawidłowo zbudowany okręt unosi się na wodzie
  • Ziemia również oświetla Księżyc
  • Co może bardzo odkrywcze nie jest, chodząc po ziemi utrzymujemy się na jej powierzchni, zaś w wodzie zanurzamy się
  • I wiele innych ciekawy rzeczy, na które może jestem zbyt prosty, by teraz je łatwo zauważyć ;)

(Czy taki sposób analizowania obrazów alchemicznych ułatwia ich zrozumienie? Ja osobiście bardzo lubię tak patrzeć na sztukę – wyzbyć się przedsądów i widzieć w sztuce jedynie to, co jest)

Postarajmy się teraz wydobyć z tego znaczenia bardziej zakryte. W pierwszej kolejności możemy wiedzieć, że Sol obrazuje pewną boską mądrość, która oświetla każdą rzecz, umożliwiając jej poznanie w pierwszej kolejności. Nie tylko od Marka Stavisha wiemy (choć nie pamiętam od kogo jeszcze – od kogoś współczesnemu Newton’owi bodajże), że materia to tak naprawdę zastana forma światła. Zdaje się, że był to nawet dość popularny pogląd filozoficzny w XVIII – XIX wieku, jednak nie pomnę teraz cytatu (więc daję sobie pełne prawo do bycia teraz w całkowitym błędzie ^o^). Tak czy siak, w głównej mierze zdaje się to twierdzenie odnosić właśnie do poznawczych właściwości rzeczy. W Lunie dopatrywać możemy się z kolei poznawczej mocy rozumu. To jakby dwie strony Rozumu, której „mroczną”, skrytą wcześniej określaliśmy jako Demiurg, Cień, Czarne Słońce.

Przemian blog. demiurg

z: http://przemian.blog.pl/2015/05/02/kierunki-i-wymiary-przemiany/

(swoją drogą wiecie, że każde zdjęcie na blogu ma swój opis, które od dawna uzupełnia całość żartem lub komentarzem?)

Promienie Słońca, odbite od Księżyca, padają w końcu na Ziemię (i z Ziemi padając na Księżyc). Pomyślmy o ezoterycznym znaczeniu takiego zjawiska. Wiemy, że oba reprezentują moc Rozumu. W Ziemi dopatrywać możemy się tego, co widzimy jako świat zewnętrzny (pamiętając, że „co na /górze\, to na \dole/ itd.). Czyli Rozum wpływa na Materię. Materia wpływa również na część Rozumu. Może nawet na cały – wszak mało znacząco, jednak fotony pochodzące ze Słońca docierają do Ziemi, odbijają się i… docierają z powrotem do Słońca.

(Wszak czy setkami lat pracy Człowiek nie może uformować własnej religii? Od razu mówię – nie jest to zupełnie krytyka. Jednak zdaje się nie ulegać wątpliwości, że pewne postaci antyczne obecnie są już trochę (lub zupełnie) zapomniane, gdy działania innych wciąż odbijają się echem w świecie. Chrystus, na przykład, poprzez swoje działanie na Ziemi przyczynił się do powstania dzieł, które ustalają duży zakres znanej nam teologii)

Jednak wróćmy do analizowanego obrazu. Luna wskazuje ręką na wodę. Z obserwacji świata wiemy, że Księżyc wpływa na przypływy i odpływy. Wiemy też, że woda symbolizuje emocje i odczucia. Zresztą, sama jest świetnym obrazem człowieka. Na obrazie widzimy to w łódce. Można powiedzieć, że to my sami jesteśmy na tym okręcie. Z życiem zależnym od boskiej woli, ludzkim rozumem zależnym od działania zewnętrznego świata, jesteśmy na łódce i za pomocą sterów nadajemy naszym losom kierunek.

Pióro na powierzchni wody

Miałem mówić o uważności. To jest główny temat dzisiejszego wpisu. Księżyc i Słońce to jedynie ściema mająca odwrócić uwagę od ważnych rzeczy ;)

Dawno nie było cytatów-cytatów, dlatego teraz pora na krótki:

Emocje to inaczej wyzwalane przez mózg reakcje, które przygotowują ciało i umysł do odpowiedniego działania wtedy, gdy zmysły rejestrują, że dzieje się coś, co zagraża twojemu dobru. (…). Emocje uruchamiają się wtedy, gdy choćby jeden lub więcej twoich zmysłów postrzega, że dzieje się coś (na zewnątrz lub wewnątrz nas), co może dotyczyć twojego dobra. To „spostrzeżenie” zmysłów włącza specjalny przełącznik w mózgu, który uruchamia skomplikowany łańcuch zmian o charakterze psychologicznym. (…)

(dalej jest mowa o układzie nerwowym, co jest bardzo ciekawe, ale nie na teraz ;) Swoją drogą, \/ to świetna książką – warto zapolować na nią w bibliotece!)

z: Samokontrola emocjonalna; autor: Gael Lindenfield; wydawnictwo: Amber

Gdyby zastanowić się nad tym chwilę, całe nasze poznanie zabarwione jest emocjami. Gdy jesteśmy zmęczeni nawet najlepszy film może nudzić. W znakomitym nastroju mamy inne wnioski, niż mając doła. Zaś zdenerwowani widzimy w rzeczach więcej denerwujących rzeczy. Po prostu, rzeczy są inne zależnie od tego, jak się na nie patrzy.

Escher - Powietrze i Woda

Powietrze i Woda I; autor: M. C. Escher; 1938

Po tym przydługim może wstępie, sedno:

Chodzi mi o to, by poznając rzecz nie patrzeć na same rzeczy. Spójrzmy zamiast tego na nacisk na naszej tafli wody, jaką ta rzecz wywiera. Spójrzmy na to, jak samo jej poznawanie nas zmienia. Zauważmy jej wpływ na nas i poznajmy ja samą – nie jest graficzną reprezentację, jaką generuje kora wzrokowa, a na całość bodźców podchodzących od tej rzeczy, rozchodzących się całościowo po układzie nerwowym. Wszak rzecz to nie tylko widok – to przyśpieszone tętno, rozszerzone źrenice, zapach. To całe jej otoczenie!

Nam zaś chodzi o to, by możliwie wyrównać swą własną taflę. I poznać ją. Zobaczyć jak zachowuje się po wpływem różnych sił.

Jeżeli chcesz, zróbmy razem małe ćwiczenie:

Zamknij oczy. Uspokój oddech. Wyobraź sobie siebie na statku. Wokół rozciąga się równa tafla oceanu. Wyobraź sobie swój problem jako coś, co znajdujesz na powierzchni statku (możesz podejść bardzo kreatywnie – problem z pracą może być workiem ziemniaków, a niepewność jutra może być zardzewiałym łańcuchem – to Twój umysł i zrobisz w nim co tylko zechcesz. Wrzuć do wody. Zobacz jak woda się burzy a po jej powierzchni zaczynają rozchodzić się fale. Zobacz co teraz czujesz. Może coś jeszcze wywołuje u Ciebie takie same fale?

Po prawdzie, to nie musi być problem. To może być cokolwiek, co chcesz lepiej poznać. I nie martw się – tak naprawdę tego nie wyrzucisz ;) Twoja wyobraźnia ma niesamowitą moc i możesz zaraz to przeteleportować z powrotem, jeśli tylko chcesz. Celem tego ćwiczenia jest nauka obserwacji wpływu świata na samego siebie – mózg nie do końca rozróżnia wydarzenia prawdziwe od wyobrażonych, dlatego możesz tak badać siebie jak tylko chcesz :)

Na dzisiaj tyle. Będę jeszcze o tym pisał, bo mnie osobiście to bardzo ciekawi. Od dłuższego czasu o tym myślę i wydaje mi się, że może to przydać się Tobie.

I odpowiedzi komentarzowe (od teraz na stałe ;) ):

  • Paulina – dzięki wielkie :) Napiszę o tym, gdy tylko znajdę na to inspirację, obiecuję. Tymczasem możesz chcieć rzucić okiem na tę rycinę: V.I.T.R.I.O.L.

Widzimy tutaj orła i lwa. Siedmioramienną gwiazdę moglibyśmy przedstawić również jako jednorożca. Wspólnie obrazują alchemiczną Triadę. Odnajdę inne ilustracje :) Co do ryb, wydaje mi się (tutaj akurat moje wiedza jest niewielka), że odnosi się to gwiazdozbioru. Te z reguły oznaczają czas, w jakim należy wykonywać konkretne etapy alchemicznego dzieła. Ale o tym będę mógł powiedzieć więcej, gdy wreszcie zacznę zajmować się praktyką, nie sama filozofią :p

Dodaj komentarz